Maciej Witucki: dialog społeczny jest niezbędny do rozwoju

opublikowano: 30 sierpnia 2016
Maciej Witucki: dialog społeczny jest niezbędny do rozwoju lupa lupa
Maciej Witucki, przewodniczący Komitetu Dialogu Społecznego KIG, fot. Maciej Stanik

Dzisiejsze wyzwania biznesowe są zbyt złożone a oczekiwania pracowników zbyt wysublimowane, żeby nie uwzględniać dialogu społecznego – twierdzi Maciej Witucki, przewodniczący Komitet Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej w wywiadzie udzielonym dla serwisu wGospodarce.pl i gb.pl

Zespół wGospodarce.pl: Kilka miesięcy temu powstał Komitet Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej, którym Pan kieruje. Czy to jest konkurencja wobec funkcjonującej Rady Dialogu Społecznego?

Maciej Witucki: To tylko czysta zbieżność nazw, natomiast w formie i zakresie działania w najmniejszym stopniu nie jesteśmy konkurencyjni. To, co robi Rada, wynika z ustroju państwa, w którym żyjemy. Ma ona swoje szalenie ważne i zapisane w ustawie zadania. My chcemy być centrum myśli i debaty w duchu dialogu i o dialogu społecznym w Polsce. Uważamy, że im więcej umiejętności prowadzenia go, tym lepiej dla wszystkich. Oczywiście w centrum uwagi instytucji publicznych znajduje się trójkąt: pracodawcy, pracownicy (najczęściej reprezentowani przez związki zawodowe) i rząd. Naszą ambicją jest jednak rozszerzenie pojęcia dialogu społecznego poza klasyczną, ustawową definicję. Chcemy wspierać idee dialogu w skali mikro, na poziomie konkretnych przedsiębiorstw, a więc promowanie najlepszych praktyk zarządzania organizacjami, zmieniającym się radykalnie rynkiem pracy, rolą i zadaniami związków zawodowych i innych form samoorganizowania się pracowników, relacjami między dużymi i małymi firmami. Ale to nie wszystko, równie ważne jest przecież oddziaływanie, jakie firmy mają na swoje otoczenie, o którym też trzeba rozmawiać. Uważamy, że formuła dialogu społecznego nie może nie uwzględniać wyzwań związanych z odpowiedzialnością biznesu wobec społeczeństwa, ubóstwa, ochrony środowiska, niwelowania konfliktów i społecznych podziałów.

 

Co udało się zrobić przez te kilka miesięcy?

- Praca wre. Zbudowaliśmy bardzo zróżnicowany zespół, różnorodny pod względem doświadczeń, wrażliwości i przekonań. Mamy u siebie ekspertów z doświadczeniem w zarządzaniu przedsiębiorstwami, pracy w administracji rządowej i legislacji, a także w organizacjach społecznych i małych firmach. Jesteśmy po serii warsztatów i seminariów. Omawialiśmy popularne mity na temat rynku pracy i jego zróżnicowania, analizowaliśmy modele dialogu społecznego z prof. Krzysztofem Jasieckim, przyglądaliśmy się specyfice dialogu w krajach Europy Środkowej.

 

W jaki sposób dialog społeczny między pracownikami, pracodawcami i rządzącymi może przełożyć się na rozwój gospodarczy?

- To założenie ideowe, ale warto je podkreślić i mówić o tym. Dialog społeczny jest osiągnięciem świata zachodniego i w tej części świata jest uznawany za wartość samą w sobie. Oczywiście, żeby przekładał się na dobrobyt ludzi, spełnione muszą być liczne warunki, żeby nie był in jedynie „instytucjonalną fikcją”. Odpowiadając wprost na pana pytanie – wiemy dzisiaj, że gospodarki krajów mających silne i realne instytucje dialogu społecznego są bardziej konkurencyjne i znacznie lepiej dostosowują się do nowych wyzwań ekonomicznych. Obywatelom tych krajów lepiej się żyje. Jak przykłady takich krajów wymienić można Belgię, Holandię, Luksemburg, Niemcy, państwa skandynawskie czy Belgię.

 

W debacie światowej dominującym motywem są rosnące nierówności społeczne. Część ekonomistów Międzynarodowego Funduszu Walutowego podważa dominujący do tej pory model tzw. konsensusu waszyngtońskiego, opierającego się na jak najszybszej prywatyzacji, likwidowaniu barier dla kapitału zagranicznego, liberalizacji i deregulacji rynków. Wszyscy szukają dzisiaj trzeciej drogi między liberalizmem a socjalizmem. Ostatnie wybory prezydenckie i parlamentarne pokazały, że ta dyskusja ma swoje przełożenie na polską rzeczywistość i ocenę ostatniego 25-lecia. Jak ocenia Pan szansę znalezienia trzeciej drogi dla Polski?

- Nie wierzę w trzecią drogę, przedstawianą często w mediach jako kolejna upraszczająca ideologia. Przeżyliśmy w Polsce i na świecie zamach na podstawowe prawa człowieka, w tym na własność prywatną, ze strony komunizmu i nazizmu. Wiemy, z czym to się je. Dla mnie jest oczywiste, że każdy kraj ma swoje unikalne dziedzictwo kulturowe, historię i specyfikę, w której prowadzi politykę gospodarczą. Jeśli przyjmiemy za punkt wyjścia własność prywatną, to wszystkie odcienie tak zwanej trzeciej drogi są tak naprawdę różnymi formami wolnej przedsiębiorczości. Trzymanie się na siłę uproszczeń ideologicznych z pewnością nie pomoże rozwiązać realnych problemów społecznych. Jako Polska i Polacy dokonaliśmy ogromnego rozwoju po 1989 roku. Poradziliśmy sobie znacznie lepiej niż inni. Żeby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na inne kraje byłego bloku sowieckiego. Polski PKB jest dzisiaj wyższy o prawie 60 proc. niż w 1989 roku, PKB Rumunii - o 40 proc., Czech i Węgier o około 30 proc., a Ukrainy i Serbii znacznie mniejszy niż przed zmianami. Nie można jednak zapominać, że w tak skomplikowanym czasie i społecznym kontekście musimy się liczyć z wieloma kosztami. Zmarginalizowanie wielu grup społecznych i zawodowych, tak ekonomiczne jak i kulturowe, ogniska biedy, brak skutecznej polityki prorodzinnej – to niektóre z tych kosztów. To jeden z powodów, dla których powołaliśmy nasz zespół. Chcielibyśmy dołożyć drobny kamyczek do zasypywania zbudowanych na tym podłożu konfliktów społecznych.

 

Sukcesy ekonomiczne krajów zarządzanych autokratycznie lub wręcz po dyktatorsku przy jednoczesnej słabości gospodarki europejskiej traktowane są przez niektórych jako nowy model dla świata zachodniego, znacznie skuteczniejszy. W jaki sposób Pan to ocenia?

- Jak już mówiłem, uważam, że formuła rządzenia oparta na dialogu społecznym jest pewnym osiągnięciem. Takie głosy nie są niczym nowym, bo w całym XX wieku wiele radykalnych programów ekonomicznych było przeprowadzanych na świecie również przez dyktatury lub rządy autorytarne, uważające się tak za lewicowe, jak i prawicowe. Niektóre z nich są przykładami sukcesu mierzonego wskaźnikami ekonomicznymi. W najmniejszym stopniu jednak nie nadają się do wprowadzenia w Polsce i Europie. Takim przykładem może być cud gospodarczy Korei Południowej, która w ciągu dwóch pokoleń dogoniła grupę najlepiej rozwiniętych ekonomicznie państw, ale z gigantycznymi kosztami społecznymi. Polska jest dobrym przykładem, w jaki sposób dzięki faktycznemu dialogowi społecznemu zmniejszano jednak w dużym stopniu skalę negatywnych kosztów reform gospodarczych. Mam tu również na myśli docenienie proreformatorskiej roli związków zawodowych w kilku okresach naszej transformacji, ale też naturalną przedsiębiorczość i pragmatyzm Polaków przedkładających konsensus nad ideologiczne spory o teoretycznych modelach gospodarczych. Wracając do związków zawodowych, myślę, że na coraz bardziej zróżnicowanym rynku pracy ich rola będzie musiała się zmieniać, i dziś już mogę zapowiedzieć że jest to jeden z najbliższych tematów którymi zajmie się nasz Komitet.

 

Od początku swojej zawodowej drogi zarządza Pan dużymi firmami. W jaki sposób uprawiać społeczny dialog w małej, średniej i dużej firmie? Czy na poziomie firmy taki dialog jest w ogóle potrzebny?

- Powiem więcej, jest on niezbędny, żeby móc się realnie rozwijać. Dzisiejsze wyzwania biznesowe są zbyt złożone a oczekiwania pracowników zbyt wysublimowane, żeby nie uwzględniać dialogu społecznego. Styl szefów-generałów, wszystkowiedzących omnibusów i dyktatorów w firmach odchodzi w niepamięć. Każdy nowoczesny i efektywny znany mi model zarządzania uwzględnia angażowanie pracowników nie tylko w realizację zadań, ale także w ich ustalanie. To także kwestia kultury przedsiębiorczości. Dobre zachowania należy promować i wspierać. Z kolei, z punktu widzenia ustawowego, dialog jest tym skuteczniejszy, im większe są przedsiębiorstwa, bo uwzględnia on reprezentację związków zawodowych, działających głównie w wielkich firmach. W tym sensie głos drobnych przedsiębiorców, ich pracowników i innych partnerów tworzonego przez nich środowiska pracy nie jest dzisiaj tak samo słyszany z punktu widzenia rozwiązań instytucjonalnych. Uważam, że to ważna kwestia, którą trzeba w końcu rozwiązać. Z pewnością będziemy podnosić ten problem jako Komitet.

 

_____________________________________________________________________________

Maciej Witucki – przewodniczący Komitetu Dialogu Społecznego KIG, od wielu lat zarządza dużymi przedsiębiorstwami krajowymi i międzynarodowymi, wieloletni prezes Orange Polska, obecnie szef jej rady nadzorczej, kierował Lukas Bankiem, od początku tego roku prezes spółki Work Service. Jest członkiem rady dyrektorów Atlantic Council of the United States. Ukończył Politechnikę Warszawską oraz studia podyplomowe i biznesowe we Francji, m.in. INSEAD.
Komentarze (0)
Dodająć komentarz, akceptujesz regulamin forum.
dodaj komentarz
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.

 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła