Rok pod znakiem Wiedźmina

opublikowano: 31 marca 2016
Rok pod znakiem Wiedźmina lupa lupa
fot: GB/04

Na rynku gier w 2015 r. wielu dużych zawodników straciło twarz, inni mieli szansę na odbudowę reputacji. Na scenie pojawili się całkiem nowi gracze. Z kolei ci, którzy byli dotąd głównymi rozgrywającymi, musieli przełknąć gorycz porażki.

Z pewnością największymi zwycięzcami ubiegłego roku byli Polacy. CD Projekt RED z „Wiedźminem 3” wszedł trwale do pierwszej ligi twórców, z kolei dzięki „This War of Mine” ekipa z 11 Bit Studios zyskała szeroki rozgłos.

Polskie klimaty

„Wiedźmin 3” dzięki dostosowaniu się do obecnej – godnej pochwały – gamingowej mody, mógł liczyć nie tylko na uznanie graczy i krytyków, ale też dobrą prasę. Co dokładnie zadecydowało o sukcesie?

Przede wszystkim rozwój technologii. Widać, że projektanci z RED mocno w tworzeniu rozwiązań dla „Wiedźmina 3” inspirowali się tym, co zobaczyli w „GTA V”, czyli światem do bólu wręcz wiarygodnym, realistycznym. W „Wiedźminie 3” otrzymaliśmy krainę, którą tworzono w oparciu o rzeczywistą, średniowieczną architekturę, spotykaną w Polsce. Fikcyjne, portowo-handlowe miasto Novigrad do złudzenia przypomina Gdańsk, lokalne góry – nasze Bieszczady, z kolei równiny i wyżyny, które można podziwiać na ekranie, do złudzenia przypominają krajobrazy Pomorza.

Jednak to wszystko byłyby tylko detale, gdyby nie fakt, iż do rąk graczy oddano gigantyczną, otwartą krainę, co uczyniło z „Wiedźmina 3” reprezentanta gatunku tzw. sandboxów. Ten trend: dawanie swobody odbiorcy, jest obecnie powszechny – po pierwsze ze względu na postępy w technologii. I tę szansę bezbłędnie wykorzystało studio RED. 

Inne podejście

Inne były źródła sukcesu dużo skromniejszej wizualnie gry, która odniosła jednak gigantyczny sukces. Dzieło firmy 11 Bit Studio „This War of Mine” to bardziej projekt artystyczny niż gamingowy, ale wstrząsnął i odbiorcami, i recenzentami, stając się jedną z ciekawszych premier 2014 r. Zaś w roku 2015 „This War of Mine” w rozszerzonej wersji dzięki firmie Cenega trafiła na konsole nowej generacji.

Tytuł jest swego rodzaju manifestem: twórcy pokazują wojnę nie z perspektywy żołnierzy, lecz zaszczutych przemocą i strachem, bezbronnych cywili, którzy muszą jakoś przetrwać rozpętane piekło. Jest to obraz wstrząsający, zwłaszcza że oparty w dużej mierze na relacjach ludzi, którzy wojnę przeżyli. Twórcy korzystali z relacji ludzi, którzy przeżyli dramat konfliktu na Bałkanach. Dramatyzmu debiutowi gry dodało to, że w zaledwie kilka dni po premierze wybuchł inny krwawy konflikt na wschodniej Ukrainie.

„This War of Mine” stał się swoistym manifestem antywojennym. Tym bardziej uderzającym, gdy dodano doń pakiet „The Little Ones”, który wprowadza na arenę walki o przetrwanie postaci dzieci. 11 Bit Studios udowodniło, iż potrafi po pierwsze stworzyć dzieło kontrowersyjne, a po drugie – sprawną grę. I stało się twórcą największego sukcesu wśród twórców gier niezależnych z Polski.

 

Co działo się na świecie?

Z działki międzynarodowej warto odnotować sukces, jaki odniosła firma Bethesda. Twórcy genialnych gier takich jak „Skyrim” i „Fallout 3” w ubiegłym roku wypuścili „Fallout 4”, grę, która była, w pewnym sensie, krokiem wstecz. Owszem, technologia uczyniła ogromny postęp, jednak elementy RPG ograniczono do minimum i położono nacisk na elementy akcji. Drastycznie uproszczono też fabułę. Mimo to Bethesda w ubiegłym roku nie tylko pokonała „Wiedźmina 3” w rankingach najlepszych gier (moim zdaniem, niesłusznie), ale też zgarnęła kilka branżowych nagród. Owszem, „Fallout 4” z punktu widzenia odbiorcy jest tytułem bardzo wartościowym; zmniejszenie elementów RPG przyciągnęło do tytułu nowych graczy, więcej jest też akcji, z kolei oprawa audio-wizualna prezentuje naprawdę wysoki poziom.

Porażki

Bez wątpienia największą porażką była sytuacja wokół firmy Konami. Japoński gigant niegdyś tworzył gry wybitne, potem zaczął przechodzić kolejne kryzysy. A gdy pojawiła się szansa wyjścia na prostą, gigant przystawił sobie lufę pistoletu do skroni i pociągnął za spust. Bo jak inaczej nazwać jego ostatnie działania?

Koncern zaczął ofensywę na zbyt wielu frontach. Japończycy uchwycili się zarówno gier mobilnych, konsolowych i PC, jak i nowych technologii. Chcieli jednocześnie maksymalizować zyski, wciąż wypuszczając trudne w produkcji, ambitne, nowatorskie tytuły, takie jak tworzony przez giganta branży gier Hideo Kojimę i słynnego reżysera Guillermo del Toro „Silent Hills” (i jego demo technologiczne „P.T.”) czy „Metal Gear Solid V The Phantom Pain”. Skończyło się tym, że Konami, praktycznie z każdym tytułem, poniosło serię klęsk rynkowych.

Owszem, firma zakończyła rok 2015 na plusie, jednak poniosła ogromne, wizerunkowe straty, przede wszystkim rozstając się z Hideo Kojimą. To jeden z najważniejszych twórców gier w historii, obok takich geniuszy, jak na przykład Sid Meier. Rok 2016 będzie trudny dla kolosa z Japonii, albowiem nie szykuje się na ten rok żadna premiera z ich „stajni”.

Innym przegranym roku 2015 był kolejny japoński kolos branży, czyli Nintendo, które przegrało walkowerem. Bo tak – podczas targów E3 firma nie zaprezentowała niczego interesującego, oprócz zapowiedzi nowej części cyklu „Zelda”. Choć w ubiegłym roku ujrzeliśmy premierę „Super Mario Maker” – edytora poziomów do kultowych gier, a na rynku uplasowano nową markę („Splatoon”), to Nintendo głównie zajmowało się milczeniem.

Co z rokiem 2016?

Wiele wskazuje na to, iż rok 2016 będzie przełomowym w branży gamingowej. Przede wszystkim – technologia konsol najnowszej generacji już się „uleżała”. Skończyła się epoka prostych gier, w których jedyną miarą postępu była coraz lepsza grafika. Teraz odbiorcy oczekują nowych rozwiązań, lepszej, ciekawszej rozgrywki i przede wszystkim – zastosowania nowatorskiej techniki. Wiele wskazuje na to, że rok 2016 na rynku gamingowym wygra jedna grupa – gracze. Konkurencja jest bowiem tak duża jak nigdy, będą więc mieli urodzaj wyboru. I ostatecznie o to chodzi.

Więcej na ten temat w kwietniowym wydaniu „Gazety Bankowej”

Komentarze (0)
Dodająć komentarz, akceptujesz regulamin forum.
dodaj komentarz
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.

 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła