Gra o handel dopiero się zaczyna

opublikowano: 6 lipca 2018
Gra o handel dopiero się zaczyna lupa lupa

Od dziś obowiązują amerykańskie cła na chińskie produkty. Dopiero teraz zobaczymy jaka jest rzeczywista pozycja i strategia obu stron handlowego sporu i czy będzie on eskalował do wojen handlowych.

Między innymi na jaw wyjdzie to, czy Chiny zdecydują się na pozataryfowe ograniczenia i utrudnienia, np. poprzez silniejsze skierowanie się ku brazylijskim producentom soi lub przyjmą politykę preferowania europejskich dostawców (np. dostawy samolotów Airbus zamiast Boeinga). Piłka jest po stronie chińskiej, i to od niej zależy, czy konflikt będzie się nasilał.

Zdecydowana odpowiedź na politykę USA będzie prowokować administrację Trumpa do nakładania kolejnych ceł i nakręcać konflikt. Na razie, pierwsze godziny po wejściu w życie ceł są spokojne a nastroje pozytywne, m.in Shanghai Composite wychodzi nad kreskę a od dziennego minimum odbija na prawie 3 proc. Tyle tylko, że nie oznacza to jeszcze kompletnie nic. Wyciąganie pochopnych, optymistycznych wniosków i wykluczenie dalszych turbulencji byłoby co najmniej nierozsądne.

Poza rozwojem sporu na linii USA - Chiny uwaga na piątkowej sesji będzie nakierowana na dane z rynku pracy USA. Amerykańska gospodarka w ostatnich miesiącach jawi się jako odporna na globalną zadyszkę koniunktury i zachowuje się relatywnie mocno. Potwierdza to chociażby wczorajszy wzrost indeksu ISM dla usług, którego wartości są bliskie cyklicznym maksimom. Mocno kontrastuje to np. z barometrami koniunktury dla Eurolandu, które w tym roku zdecydowanie runęły. Tyle tylko, że siła gospodarki nie będzie się już przekładać na percepcję zamierzeń Fed. FOMC jasno przedstawił perspektywy polityki i ryzyka są asymetryczne, tzn. lepsze dane w najbliższych tygodniach nie dają szans na więcej podwyżek w najbliższych kwartałach, ani na podniesienie docelowego poziomu dla stóp.

Kluczem pozostaje oczywiście dynamika wynagrodzeń, która pozostaje blisko 2,8 proc. rok do roku. Rynek pracy ulega bezwzględnemu zacieśnianiu, co powinno wywierać presję na płace także w kolejnych miesiącach. To oczywiście wciąż pozytywne dla USD poprzez kanał oczekiwań inflacyjnych podnoszących rentowność długu i działających w kierunku rozszerzenia spreadów dochodowości z długiem innych gospodarek G-10 i EM. Tyle tylko, że wpływ rozpędzonego rynku pracy na wycenę obligacji USA będzie mniejszy niż do tej pory, ponieważ nie będzie szedł w parze z budową oczekiwań na bardziej jastrzębie stanowisko Fed.

W wycenie USD jest przy tym bardzo dużo pozytywnych informacji a pozycjonowanie się znormalizowało (inwestorzy porzucili dominujący w I kwartale skrajny sceptycyzm wobec dolara). Wszystko to wskazuje, że potencjał do dalszej aprecjacji dolara został w znacznym stopniu wyczerpany. Tym bardziej, że w wycenie wielu walut ewidentne jest dyskonto negatywnych czynników. Dotyczy to m.in. euro i funta - obie waluty mają przestrzeń do kontynuacji odbicia.

W przypadku danych za czerwiec spodziewane jest utrzymanie miesięcznej dynamiki wynagrodzeń na 0,3 proc., co wskaźnik rok do roku powinno doprowadzić do wyrównania tegorocznych maksimów 2,8 proc. r/r. Tempo kreacji nowych miejsc pracy nadal jest zdecydowanie powyżej pułapu pozwalającego stabilizować stopę bezrobocia, która w związku z tym ma szansę na spadek z 3,8 do 3,7 proc. Zmiana zatrudnienia poza rolnictwem szacowana jest na 195 tys., czyli na poziomie spójnym z wartością średnią dla ostatniego roku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że poprzeczka oczekiwań jest wysoko zawieszona, co tylko wzmagać może negatywną reakcję dolara w przypadku rozczarowania. Nie sądzimy jednak, że dzisiejsze odczyty byłyby w stanie zasiać ziarno niepewności odnośnie do kondycji amerykańskiej gospodarki.

Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła