2022: dolar tańszy niż 4 zł, euro za 4,40 zł?

opublikowano: 22 grudnia 2021
2022: dolar tańszy niż 4 zł, euro za 4,40 zł? lupa lupa

Po fatalnym dla polskiej waluty 2021 roku nadchodzące miesiące mogą przynieść korzystne zmiany. Czy za główne waluty będziemy płacić co najmniej kilkanaście groszy mniej niż obecnie?

Najważniejszą rynkową tendencją ostatniego roku wydaje się potężny wzrost inflacji, która najprawdopodobniej nie da łatwo za wygraną, a w niektórych gospodarkach nawet wymknie się spod kontroli. To, jak zdecydowanie poszczególne banki centralne reagują na inflacyjne zagrożenia, w dużej mierze ustawia hierarchię na rynku walutowym. 

W minionych miesiącach bezdyskusyjnym liderem stawki był dolar amerykański, który zyskał do wszystkich głównych walut bez wyjątku, a do złotego umocnił się aż o 9 proc. Zwrot w nastawieniu Rezerwy Federalnej, która chce szybko porzucić politykę kryzysową, może mieć w tym spory udział. Nagłe pojawienie się na bliskim horyzoncie wyższych stóp procentowych w największej światowej gospodarce tradycyjnie wyssało kapitał z rynków wschodzących i było praprzyczyną tarapatów złotego.

Czynniki krajowe, z późnym startem cyklu podwyżek stóp procentowych w Polsce, spotęgowały negatywne tendencje. Dlatego złoty stracił do wszystkich głównych walut świata, z wyjątkiem jena i korony szwedzkiej.

Gra o scalenie łańcuchów dostaw

Kontynuacja zwrotu w kierunku bardziej restrykcyjnej polityki przez główne banki centralne świata pomimo zagrożeń epidemicznych i szybkie opanowanie rynkowej paniki po odkryciu nowego wariantu koronawirusa mogą sugerować, że w przyszłym roku rynki finansowe zaczną żyć innymi tematami.

Gasnący impet wzrostu gospodarczego w Europie i troska o jego odzyskanie wydaje się właśnie jednym z nich. Wystarczy wspomnieć, że w przypadku Niemiec jeszcze w styczniu oczekiwana była ponad 4-proc. dynamika PKB. Finalnie niemiecka gospodarka wzrośnie o zaledwie 2,5 proc. Znaczny w tym udział przerwanych globalnych łańcuchów dostaw i szerzej: tarapatów branży motoryzacyjnej. 

Wygasanie napięć w sieciach logistycznych może pozwolić strefie euro nadganiać stracony dystans. Byłoby to jednoznacznie pozytywne dla złotego, zaliczanego do grona walut najściślej związanych z koniunkturą w Eurolandzie. Nie można wykluczyć wiosennej fali optymizmu, na której skorzysta złoty. Może być to woda na młyn umocnienia naszej waluty – ocenia Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Dolar już swoje wygrał?

Powodem tarapatów rynków wschodzących, w tym także osłabienia złotego, często bywa silny dolar. Taki trend zdominował minione kwartały, ale już nie powinien być kontynuowany. 

Zakładamy, że dolar ma już za sobą maksima siły. Rosnące znacznie szybciej niż w Eurolandzie stopy procentowe będą atutem amerykańskiej waluty. Oznacza to, że nie oczekujemy jej głębokiej przeceny w relacji do euro. Spodziewamy się, że na koniec marca kurs z obecnych pułapów 1,13 wzrośnie o niespełna 2 proc., do 1,15. Jednocześnie z  umiarkowanym optymizmem co do perspektyw złotego typujemy zmianę kursu euro w kierunku 4,50 w I kw. oraz poziom 4,40 na koniec 2022 r. Notowania USD/PLN powinny się z kolei dość szybko cofać pod barierę 4,00, lecz osiągnięcie minimów z czerwca br., czyli zejście do 3,65, wydaje się dziś zbyt ambitnym celem – przyznaje analityk Cinkciarz.pl
.
Widmo 10-procentowej inflacji. Podwyżki stóp dopiero na półmetku

Złotemu ciąży inflacja, która w przyszłym roku nie odpuści. Zbyt wiele w tej kwestii nie zmieni tarcza antyinflacyjna, bo jedynie przesunie szczyt dynamiki cen. 

Czasowe obniżenie podatku VAT na energię elektryczną i gaz wypchnie wpływ wzrostów cen tych kategorii na kolejne miesiące. Jeśli tarcza antyinflacyjna nie zostanie przedłużona, to może okazać się też, że 24-proc. podwyżki stawek energii i podniesienie cen gazu o ponad połowę przełożą się na szczyty inflacji w drugim kwartale 2022 r. Nie można wykluczyć osiągnięcia nawet dwucyfrowej dynamiki cen. Wysoka inflacja utrzyma się do początku 2023 r. ze względu na zniwelowanie efektu wysokiej bazy statystycznej. Dopiero później zacznie hamować w kierunku celu górnego pasma odchyleń od celu NBP, czyli pułapu 3,5 proc. –  szacuje Bartosz Sawicki.

Wysoka inflacja to poważne zmartwienie wielu polskich rodzin, ale też czynnik, który nie może ujść uwadze polskich władz monetarnych. By nie dopuścić do dalszego podbijania cen i wymykania się inflacji spod kontroli, Narodowy Bank Polski zaczął podnosić stopy procentowe. W IV kw. 2021 r. wzrosły one z 0,1 do 1,75 proc. Adam Glapiński, prezes NBP, zadeklarował, że jeśli utrzyma się dobra sytuacja gospodarcza i nie zmaterializują się nowe zagrożenia epidemiczne, to optymalnym scenariuszem byłoby kontynuowanie podwyżek. 

Zakładamy, że docelowo stopy procentowe wzrosną do 3,0 proc. Oznacza to, że ledwo minęliśmy półmetek. W kolejnych kwartałach spodziewamy się stopniowych podwyżek, a to koronny argument za umocnieniem złotego. Ze względu na inflacyjne perspektywy na najbliższy rok, wyższe stopy procentowe powinny utrzymać się w Polsce jeszcze długo – prognozuje analityk Cinkciarz.pl.

Źródło: materiały prasowe

Komentarze (0)
Dodająć komentarz, akceptujesz regulamin forum.
dodaj komentarz
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.

 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła