Kolejna afera na rynku finansowym, czyli nuda

opublikowano: 24 maja 2018
Kolejna afera na rynku finansowym, czyli nuda lupa lupa

Powiedzmy sobie wprost – afery takie jak GetBack czy polisolokaty są wpisane w logikę polskiego systemu finansowego: mamy chory system sprzedaży produktów finansowych

Mamy obecnie sprawę GetBacku. Chodzi o firmę windykacyjną, która wyemitowała obligacje za parę miliardów, a potem przestała je obsługiwać, zostawiając na lodzie wiele instytucji finansowych oraz około 9 tys. inwestorów indywidualnych. Sprawą „zajęła się” KNF (radząc poszkodowanym, aby poszli do prokuratury), swój smutek wyraził nawet prezes Związku Banku Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz, ponoć też ma być zespół w Prokuraturze Krajowej, który zajmie się jednym komunikatem GetBacku.

Ziew.

Od razu powiem, że wszystko rozejdzie się po kościach, KNF wyda komunikat, że cieszy ją stabilność systemu finansowego, ZBP zajmie się kolejnymi zmianami w prawie, aby bankom żyło się lepiej i sprzedawało łatwiej, zaś Prokuratura Krajowa – kto wie – może nawet osiągnie jakiś sukces i skieruje sprawę do sądu. No i oczywiście wszyscy będą sprzedawać swoje produkty jak szaleni do momentu, aż nie wybuchnie kolejna afera.

Jasne jest, że problem, jaki uwidocznił się przy sprawie GetBacku, nie wiąże się z kłamliwym – jak twierdzi część instytucji – komunikatem spółki. Wiąże się z tym, że mamy w Polsce chory system sprzedaży produktów finansowych. I że ta choroba jest wręcz pielęgnowana przez wszystkie co ważniejsze instytucje, związane z rynkiem. Ta choroba nieustannie toczy nasz rynek, od czasu do czasu przechodząc ze stadium przewlekłego w stan zapalny.

Krótkie wyliczenie. Na początku tego wieku pojawił się problem tzw. polis inwestycyjnych, które sprzedawane były na potęgę klientom i które przyniosły im straty. Liczba zerwanych polis w latach 2001-2003 liczona była w milionach. Potem zaczęły się złote lata machlojek, związanych z rynkiem finansowym. Na potęgę ruszyła sprzedaż polisolokat a przedsiębiorcy zaczęli inwestować w opcje walutowe. Przyznam, że nie jestem pewien, czy większe były straty przedsiębiorców na opcjach, czy też Kowalskich na polisach, ale obstawiam, że jednak więcej zarobiły firmy ubezpieczeniowe.

Kolejne afery były cichsze, ale było ich sporo. Nie tak dawno pisaliśmy np. o funduszach WI, które zebrały około 500 mln zł a teraz nie wiadomo, co właściwie stało się z tymi pieniędzmi. Teraz mowa jest o GetBacku i jego stracie rzędu 1,2 mld zł, choć w grę wchodzą znacznie wyższe kwoty.

Żadnej z tych afer by nie było, gdyby nie powszechne przymykanie oczu na działalność sprzedawców. To znaczy – oczy przymykał nadzór, rząd, posłowie, bo podmioty z rynku finansowego doskonale sobie zdawały sprawę z tego, co wyprawiają sprzedawcy. Więcej – wymuszały na nich takie działania.

Przykładem mogą być polisolokaty. Największym problemem z tymi instrumentami był ten, że w razie wcześniejszego zerwania polisy jej właściciel tracił całość albo większość zainwestowanej kwoty. Działo się tak dlatego, że firmy ubezpieczeniowe płaciły bardzo duże pieniądze za sprzedanie takiej polisy klientowi – pieniądze wynoszące czasem tyle, ile wynosi cała wpłacona składka roczna. Kowalski myślał, że coś zainwestował, tymczasem faktycznie włożył zwitek pieniędzy do kieszeni agenta ubezpieczeniowego lub firmy, zatrudniającej agenta.

Potem zrobiło się jeszcze gorzej. Część firm była świadoma, że przy wysokich cenach dystrybucji – które firma miała odzyskać w kolejnych latach – zyski klienta będą minimalne, za to ewentualne straty bardzo dużo. Firmy spodziewały się więc, że klienci zaczną masowo zrywać polisy i tak komponowały opłaty, aby zarabiać na zerwaniu umowy. W rezultacie wszyscy byli zadowoleni – poza klientami, ale tych nasze instytucje mają w… głębokim poważaniu.

Ten schemat powtarzał się przy każdej okazji. Ot, jaki sens miałoby sprzedawanie klientom banków opcji, skoro było jasne, że w razie problemów oznacza to utratę tych przedsiębiorców – albo z powodu ich rozzłoszczenia, albo z powodu bankructwa. Wiadomo, że zyski ze sprzedaży tych instrumentów musiały być dla banków większe niż ewentualne straty.

Jaki sens miało sprzedawanie klientom funduszy WI, skoro dla każdego jest jasne, że aktywa tych podmiotów muszą być mało płynne a ich wycena musi być utrudniona? Oczywiście, wysokie prowizje na rzecz banków i pracujących w nich doradców. Wyższe niż ewentualne straty z powodu rezygnacji klientów.

Ostatnio zastanawiałem się ze znajomym ekonomistą, czemu obligacje GetBacku miały oprocentowanie 8 proc.? Według informacji, jakie uzyskał, wynagrodzenie sprzedawców sięgało nawet 6 proc. Innymi słowy – papier był tak skonstruowany, że musiał przede wszystkim zarobić na prowizje dla sprzedawcy. Najśmieszniejszy w tym wszystkim jest argument, jaki się ostatnio zaczął się pojawiać, a mianowicie wypowiedzi różnych „mądrych”, że „klienci powinni się orientować, że jak coś daje 8 proc. przy niskich stopach, to jest z tym coś nie tak”. Jest to śmieszne, bo słowa padają często z ust instytucji, które powinny reagować, kiedy „coś jest nie tak”, a tego nie zrobiły. Jest to śmieszne, bo w końcu po to inwestuje się w inne instrumenty niż depozyt, aby uzyskać wyższą stopę zwrotu. Jest to śmieszne także dlatego, że właśnie owymi 8 procentami kusili klientów sprzedawcy, którzy sami z tej transakcji mieli znacznie większy procent niż ten, który wynika „z niskich stóp procentowych”.

I teraz najlepsze – otóż nikt ale to nikt nie został ukarany za te wszystkie złe praktyki, z którymi przez ostatnich kilkanaście lat mieliśmy do czynienia. I to mimo faktu, że ich naganność została udowodniona przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który nałożył kary za fatalne praktyki np. przy sprzedaży polisolokat. A mimo to nie słyszałem, aby jakikolwiek sprzedawca poniósł konsekwencje swojego zachowania. Nie zdarzyło się, aby szef sprzedaży jakiejkolwiek instytucji finansowej został ukarany za to, jak podlegli mu ludzie podchodzą do klientów. Nie słyszałem, aby jakikolwiek członek zarządu banku czy firmy ubezpieczeniowej stracił stanowisko za to, że klienci potracili setki milionów oszczędności. To takie niezwykłe – że są setki tysięcy ofiar i wiadomo, że było oszustwo, ale nikt za to oszustwo nie odpowiada i nie ponosi odpowiedzialności.

Wszystkie instytucje nadzorcze – z KNF na czele – udają, że w ogóle nie ma żadnego związku między sprzedawcami a instytucjami, w których interesie dokonuje się sprzedaży. Po prostu nie ma związku między ubezpieczycielem X a sprzedającym jego polisy agentem z firmy „Ubezpieczenia Dżokera”. Nikt nie jest w stanie się doszukać relacji między bankiem, który bierze część prowizji, a jego pracownikiem, który sprzedaje opcje jakiegoś zagranicznego podmiotu. Kiedy tylko pojawiają się złe informacje, okazuje się, że nikt nie jest w stanie ustalić, czym właściwie kierują prezesi instytucji finansowych, bo za nic nie odpowiadają.

To jest właśnie chore w polskim systemie finansowym. Otóż przed funkcjonującymi na nim firmami stawiany jest wybór: mogą one nie sprzedawać lipnych instrumentów finansowych i nie zarabiać milionów albo sprzedawać tę lipę, zarabiać miliony i nie ponosić żadnych konsekwencji w razie wpadki. Chyba jasne jest, że mało kto wybierze tę biedniejszą, ale uczciwszą drogę. Na dodatek ci uczciwsi nie mogą liczyć na premię za rzetelność i wiarygodność, bo fatalna opinia o „przewalaczach” z rynku finansowego rozlewa się na wszystkich.

Ale chore jest jeszcze jedno – mianowicie fakt, że klienci polskich instytucji finansowych nie uczą się na złych doświadczeniach. Kowalski nigdy nie wróci do sprzedawcy używanych samochodów, który sprzedał mu rozlatujące się auto jako pojazd, którym „Niemiec tylko do meczetu jeździł”. Ale ten sam Kowalski, nabrany przez jednego sprzedawcę finansowej lipy, da się nabrać znowu, jeśli tylko usłyszy te magiczne słowa, że „zarobi znacznie więcej niż wynika z niskich stóp procentowych”. Wszyscy oglądają „Wilka z Wall Street” i śmieją się z tego, jak grany przez Leonardo di Caprio bohater wciska klientom śmieciowe akcje, a potem... odbierają telefon i decydują się na kupno obligacji GetBacku.

Nie ma mowy o tym, aby udało się z polskiego rynku wyeliminować nieuczciwe praktyki sprzedażowe instytucji finansowych czy ich agentów, jeśli nie nałoży się odpowiedzialności na ludzi w tych instytucjach zatrudnionych. Dopóki będziemy udawać, że szef sprzedaży ubezpieczyciela nie odpowiada za to, z kim współpracuje jego firma, będziemy przechodzić przez kolejne afery. I będziemy obserwować to, co widzimy właśnie teraz. Czyli przedstawiciele banków będą wyrażać ubolewanie, nadzór będzie „reagował”, spychając problem na prokuraturę, a dystrybutorzy zarabiający krocie na wciskaniu lipy będą tworzyć programy rozwijające etykę w biznesie albo tworzyć kodeksy dobrych praktyk.

Ziew.

PS. Wszystkie te instytucje i wszyscy ci sprzedawcy przebierają już nogami, aby tylko zacząć sprzedawać Pracownicze Plany Kapitałowe. To sugeruje, że będzie to kolejny sukces, może nawet większy niż OFE. Oczywiście, sukces sprzedażowy.

Marek Siudaj, redaktor portalu wGospodarce.pl

Komentarze (1)
Dodająć komentarz, akceptujesz regulamin forum.
dodaj komentarz
 
Justin
0 / 0 zgłoś

Oferta pożyczki biznesowej i osobistej. Aplikuj teraz.

Justin , 25.06.2018, 12:44
Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych @ 3%, oprocentowanie. Udzielamy pożyczek od 5 000 € do 10 000 000 €. Wszyscy zainteresowani licytujący powinni mieć teraz e-mail: sloanslimited@gmail.com
skomentuj odpowiedzi (0)
Dodająć komentarz, akceptujesz regulamin forum.
dodaj komentarz
 
 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła

Szanowny Czytelniku

Chcielibyśmy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych osobowych oraz zasadach, na jakich będzie się to odbywało po dniu 25 maja 2018 r., zgodnie z instrukcjami, o których mowa poniżej.

Od 25 maja 2018 r. zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane w skrócie również jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). RODO obowiązywać będzie w identycznym zakresie we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, i wprowadza wiele zmian w zasadach regulujących przetwarzanie danych osobowych, które będą miały wpływ na wiele dziedzin życia, w tym na korzystanie z usług internetowych. Przed przejściem do serwisu naszym celem jest zapoznanie Cię ze szczegółami stosowanych przez nas technologii oraz przepisami, które niebawem wejdą w życie, tak aby dać Ci szeroką wiedzę i bezpieczeństwo korzystania z naszych serwisów internetowych Prosimy Cię o zapoznanie się z podstawowymi informacjami.

Co to są dane osobowe?

Podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach, instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu udostępniania personalizowanych treści i reklam, bezpieczeństwa oraz analizowania ruchu na naszych stronach.

Kto będzie administratorem Twoich danych osobowych?

Administratorami Twoich danych osobowych będzie Fratria sp. z o.o., a także nasi Zaufani Partnerzy, tj. firmy i inne podmioty, z którymi współpracujemy przede wszystkim w zakresie marketingowym. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie pod niniejszym linkiem „Zaufani Partnerzy”.

Po co są nam potrzebne Twoje dane?

Aby dostosować reklamy do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi.

Twoje uprawnienia

Zgodnie z RODO przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych osobowych i ich przetwarzania przez nas i Zaufanych Partnerów. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych, możesz ją w każdej chwili wycofać. Przysługuje Ci również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego – GIODO. Uprawnienia powyższe przysługują także w przypadku prawidłowego przetwarzania danych przez administratora.

Zgoda

Wyrażenie przez Ciebie zgody jest dobrowolne. W każdym momencie możesz również edytować swoje preferencje w zakresie udzielonej zgody, w tym nawet wycofać ją całkowicie, klikając w ustawienia zaawansowane lub wyrażając zgodę i przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Każde przetwarzanie Twoich danych musi być oparte na właściwej, zgodnej z obowiązującymi przepisami, podstawie prawnej. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa, jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie (tymi umowami są zazwyczaj regulaminy lub podobne dokumenty dostępne w usługach, z których korzystasz na naszych stronach internetowych). Jeśli chcesz się zgodzić na przetwarzanie przez Fratrię sp. z o.o. i jej Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zebranych w związku z korzystaniem przez Ciebie z naszych stron i aplikacji internetowych, w tym ich przetwarzanie w plikach cookies itp. instalowanych na Twoich urządzeniach i odczytywanych z tych plików danych, możesz w łatwy sposób wyrazić tę zgodę, klikając w przycisk „Zgadzam się i przechodzę do serwisu”. Jeśli nie chcesz wyrazić opisanej wyżej zgody lub ograniczyć jej zakres, prosimy o kliknięcie w „Ustawienia zaawansowane”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na „Polityce prywatności”.

×

Ustawienia zaawansowane

Aby dostosować reklamy i treści do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi, podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych.

Aktywna zgoda

Zgadzam się na przechowywanie w moim urządzeniu plików cookies, jak też na przetwarzanie w celach marketingowych, w tym profilowanie, moich danych osobowych pozostawianych w ramach korzystania oferowanych przez Wydawnictwo Fratria sp. z o.o. oraz zaufanych partnerów usług Wydawnictwa. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych w ramach korzystania z oferowanych przez Wydawnictwo Fratria zaufanych partnerów usług. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne.

Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na Polityce prywatności.