Nowy numer „wSieci Historii”: Konspira kontra esbecja

opublikowano: 17 czerwca 2022
Nowy numer „wSieci Historii”: Konspira kontra esbecja

W bieżącym roku mija 40 lat od powstania Solidarności Walczącej. Z okazji obchodów rocznicowych tej podziemnej organizacji niepodległościowej lat 80. nowy numer magazynu „wSieci Historii” przypomina historię podziemnego druku SW

Anna Morawiecka w artykule „Moja Solidarność Walcząca” przypomina początki Solidarności Walczącej. Zauważa: „Twórca Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki, mój ojciec, już w 1979 r. witał naszego świętego papieża Jana Pawła II transparentem «WIARA. NIEPODLEGŁOŚĆ». On zawsze wierzył, że komunizm upadnie. […] uważał, że Polska może być wolnym, silnym i solidarnym krajem”.

Autorka wspomina rozmowy z ojcem: „Był początek grudnia 1981 r. […]. Mówił wtedy, że przed nami trudny czas i niewykluczone, że przyjdzie nam umierać za Ojczyznę. Słuchałam tego z niedowierzaniem, mimo różnych zawirowań trwał wszak karnawał «Solidarności». On twierdził jednak, że to jedynie etap prowadzący do wolnej Polski i na pewno nie koniec walki. Dlatego jeszcze wtedy, gdy był spory margines wolności, gromadził sprzęt poligraficzny, papier i farbę drukarską (niektórzy mówili: «wariat»). Szybko się okazało, że to jego «wariactwo» bardzo się przydało. Tylko dzięki temu natychmiast po wprowadzeniu stanu wojennego, w nocy z 13 na 14 grudnia 1981 r., we Wrocławiu ukazała się pierwsza podziemna gazeta «Z Dnia na Dzień»”.

W artykule „O szczecińskim sierpniu inaczej” Artur Kubaj opisuje jedno z ważnych wydarzeń, które miało miejsce w Szczecinie. Zauważa: „Do zbioru tych miesięcy, które symbolizują momenty najistotniejszych kryzysów społecznych i politycznych epoki PRL, obok polskich czerwców (1956, 1976) i marca (1968), tragicznych grudni (1970 i 1981) oraz pełnego nadziei sierpnia (1980), dodałbym może jeszcze pozostający w cieniu sierpień 1988 r., otwierający drogę do zmiany ustroju państwa.”

Autor podkreśla, że niektórzy uczestnicy znaczących wydarzeń pozostają anonimowi: „Ważnymi z perspektywy historycznej, acz niekoniecznie utrwalonymi w pamięci zbiorowej, pozostają przywódcy społecznych zrywów. Z grudniem 1970 r. kojarzymy w Szczecinie przede wszystkim Edmunda Bałukę – jednego z liderów strajku grudniowego i przywódcę strajku ze stycznia 1971 r. – a już słabiej Mieczysława Dopierałę – pierwszego przewodniczącego MKS – czy Tomasza Gadomskiego – lidera komitetu strajkowego z SSR Gryfia. […] mówimy też raczej do dziś o 16 ofiarach Grudnia ’70 niż wymieniamy je z nazwiska. Podobnie jest ze szczecińskimi bohaterami Sierpnia ’80 czy Sierpnia ’88.” Zaznacza, że pamięć o osobach zaangażowanych w takie wydarzenia jest bardzo ważna: „Przypomnieć trzeba szczególnie dwie postaci o różnym światopoglądzie i różnych doświadczeniach życiowych: przywódcę robotniczego Aleksandra Krystosiaka i bp. Kazimierza Majdańskiego, a w szczególności ich słowa wypowiedziane podczas pierwszej rocznicy rozpoczęcia Wielkiego Strajku”. Kubaj wyjaśnia, że… „na początku, zanim ukształtował się obyczaj świętowania porozumienia szczecińskiego (30 sierpnia), obchodzono także datę wywołania Wielkiego Strajku (18 sierpnia). Wypowiedziane słowa znakomicie obrazują, jak wielobarwnym i pojemnym pojęciem stała się «Solidarność» skupiająca ludzi o różnych wrażliwościach społecznych i politycznych.”

Ks. Józef Mandziuk w artykule „Kościół prawosławny w Rosji po rewolucji bolszewickiej” opisuje historię Kościoła prawosławnego w Rosji: „w dziejach imperium rosyjskiego bardzo ważną rolę odegrał Kościół prawosławny […]. Wierni w Rosji żyli pod stałą groźbą grzechu i kary, a zarazem ich religijność była przesiąknięta uczuciem litości i wiarą w ostateczną sprawiedliwość […]. Rosjanie słynęli ze szczodrości, o czym świadczą tysiące organizacji dobroczynnych działających w obrębie imperium carskiego”.

Autor opisuje dalsze, tragiczne losy Kościoła prawosławnego po upadku caratu i przejęciu władzy przez bolszewików: „Nowi władcy Rosji po rewolucji październikowej zastępowali cerkwie izbami Lenina, krzyże czerwonymi gwiazdami, a popów oficerami politycznymi […]. Już od 1917 r. mnożyły się akty prawne dotyczące stosunku państwa i partii komunistycznej do religii, ustanawiające całkowity rozdział życia religijnego od państwa.” Ks. Mandziuk opowiada, jak wyglądała sytuacja w czasie II wojny światowej, kiedy to „antykościelna kampania w Związku Sowieckim osłabła nieco: Stalin bowiem usiłował zdobyć przychylność Cerkwi prawosławnej w wojnie ojczyźnianej. […] na mocy rozporządzenia Rady Komisarzy Ludowych z 28 stycznia 1946 r. organizacje religijne uzyskały ograniczoną osobowość prawną […]. W praktyce jednak nadal stosowano ucisk fiskalny i administracyjny […].”

Grzegorz Majchrzak w artykule „Czar Wyścigu Pokoju” przybliża fakty dotyczące kolarskiego Wyścigu Pokoju. Przypomina, że „…rozgrywany był w latach 1948–2006, przy czym jego «okres świetności» przypadał na czas przed 1989 r. Wtedy był organizowany na terenie trzech państw (Polski, Czechosłowacji i Niemieckiej Republiki Demokratycznej).” Autor zaznacza, że wyścig „… był imprezą propagandową. Jego organizatorami, obok związków kolarskich z PRL, NRD i CŠRS, były organy prasowe komitetów centralnych partii komunistycznych […]. Jednak – jak zauważa historyk Artur Pasko – „paradoksalnie wbrew zamierzeniom władz, w tych momentach, kiedy poszczególne etapy wygrywali Stanisław Królak, Ryszard Szurkowski, Zygmunt Hanusik, Stanisław Szozda i inni Polacy, wyścig »krzepił serca narodu«. W przekonaniu wielu był okazją do odegrania się na Związku Radzieckim za upokarzającą nas »przyjaźń« ze wschodnim sąsiadem”.

Majchrzak stwierdza, że to wydarzenie było „… największą i najbardziej prestiżową imprezą cykliczną organizowaną przez państwa socjalistyczne – w przygotowanie imprezy zaangażowane były aparaty partyjne oraz państwowe tych krajów […]. Przy wyznaczaniu daty rozpoczęcia i zakończenia wyścigu decydowały oczywiście względy polityczne, a nie sportowe […]. Z kolei jego trasę planowano tak, aby […] przebiegała obok sztandarowych budowli socjalizmu, które mieli podziwiać zagraniczni goście.” Autor podkreśla, że rywalizacja sportowa nie zawsze odbywała się zgodnie ze sprawiedliwymi zasadami: „Wyścig Pokoju był – przynajmniej formalnie – wyścigiem amatorskim. Faktycznie jednak obok prawdziwych amatorów z Europy Zachodniej startowali w nim «amatorzy» z tzw. państw demokracji ludowej, czyli de facto profesjonalni kolarze […]. O ile dla widzów liczyły się sukcesy indywidualne, o tyle dla organizatorów ważniejsza była klasyfikacja drużynowa. Tu bezkonkurencyjny był Związek Sowiecki, którego kolarze wygrywali aż dwudziestokrotnie.”

Więcej w nowym wydaniu magazynu „wSieci Historii”, już w sprzedaży, dostępnym również w formie e-wydania na stronie internetowej https://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie-sieci-historii.html

Najciekawsze artykuły z magazynu „wSieci Historii” dostępne są również na stronie https://wpolityce.pl/premium

Zapraszamy też do subskrypcji magazynu w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl oraz oglądania ciekawych audycji telewizji http://wpolsce.pl/

 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła