Rynek pracy w USA a dolar i stopy procentowe

opublikowano: 13 marca 2023
Rynek pracy w USA a dolar i stopy procentowe lupa lupa
fot. Pixabay

W lutym w sektorze pozarolniczym amerykańskiej gospodarki utworzono 311 tys. etatów. Zmiana zatrudnienia okazała się wyższa od prognoz na poziomie 225 tys. Rozczarowała za to dynamika wynagrodzeń. Płace były o 0,2 proc. wyższe niż miesiąc wcześniej, co przełożyło się dynamikę 4,6 proc. r/r. Stopa bezrobocia odbiła z najniższego od 1969 r. pułapu 3,4 proc. do 3,6 proc. Pierwszą reakcją na raport jest osłabienie dolara, ponieważ publikacja może nie wystarczyć do przekonania Fed, by na posiedzeniu 22 marca podnieść stopy procentowe o więcej niż 25 pb. 

Styczniowy skok zatrudnienia był dla rynków szokiem. W pierwszym miesiącu tego roku w USA przybyło ponad 0,5 miliona etatów, przeszło dwa razy więcej niż przeciętnie w czwartym kwartale poprzedniego roku. Co więcej, mocno zrewidowano w górę dane dla poprzednich okresów. Można śmiało powiedzieć, że tamte dane wywróciły do góry nogami postrzeganie kluczowego w oczach Rezerwy Federalnej rynku pracy, a wraz nim również zamiarów Fed.

Poprzedni raport dał w rezultacie sygnał do skoku dolara. Okazał się też impulsem do wyrwania się amerykańskiej waluty z trwającej przez kilka miesięcy wyprzedaży. Był to zimny prysznic dla inwestorów, którzy wcześniej bagatelizowali determinację Fed do kontynuacji podwyżek. Na początku lutego zakładano, że ich cykl może zakończyć się w marcu, po ruchu o 25 pb i ze stopami w przedziale 4,75-5,00. Po wystąpieniach Jerome’a Powella w Kongresie z połowy mijającego tygodnia rynek zaczynał oswajać się z wyższym o niemal pełny punkt procentowy docelowym poziomem dla kosztu pieniądza. Co więcej, wyceniano ponad 70-proc. prawdopodobieństwo, że FOMC na posiedzeniu 22 marca ponownie podniesie stopy o 50 pb. Piątkowe odczyty miały być dla Fed najważniejszym (obok zaplanowanej na wtorek publikacji wskaźników inflacyjnych) argumentem. Po dzisiejszych danych szansę można szacować pół na pół.

Wypada jednak dodać, że za obniżenie się prawdopodobieństwa powrotu bardziej agresywnych podwyżek nie odpowiadają odczyty z rynku pracy. Rynki finansowe w drugiej części tygodnia żyły niepokojącymi doniesieniami ze styku sektora finansowego i branży nowych technologii. Silicon Valley Bank, jedna z instytucji kluczowych dla finansowania start-upów i spółek technologicznych z Doliny Krzemowej, ogłosił, że by uniknąć upadku musi podnieść kapitał o przeszło 2 miliardy dolarów. Akcje spółki runęły o 60 proc., kilkuprocentowa przecena sektora finansowego sprowadziła S&P500 na pułapy najniższe od połowy stycznia. Sytuacja przypomina inwestorom, że konsekwencje polityki Fed i podwyżek z minionego roku dopiero będą wychodzić na światło dzienne. To czynnik, który członkowie FOMC muszą mieć z tyłu głowy, podejmując decyzje, jak mocno w marcu zacieśnić politykę. W obliczu niejednoznacznego raportu z rynku pracy to właśnie szoki wtórne po turbulencjach w amerykańskim sektorze bankowym będą w nadchodzących dniach dyktować rynkowe nastroje. Można powiedzieć, że tarapaty SVB zepchnęły NFP (nonfarm payrolls) na dalszy plan.

Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl

Zobacz także: To nie będzie spacerek
 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła