W oczekiwaniu na kluczowe dane z USA

opublikowano: 2 kwietnia 2020
W oczekiwaniu na kluczowe dane z USA

Po przetoczeniu się przez rynki fali paniki w marcu inwestorzy nieco na spokojniej próbują oszacować sytuację i przyglądają się różnego rodzaju raportom makroekonomicznym. Problem w tym, że wiele z nich pokazuje pozornie zagadkowe wartości. Dziś jednak raport, który na pewno nie kłamie – warto nastawić przypomnienie na 14:30.

Szybka i jednocześnie pełna ocena bieżącej sytuacji jest dla inwestorów obecnie na wagę złota. Wszyscy chcieliby wiedzieć jak gospodarka reaguje na paraliż, w jakiej skali firmy wstrzymują aktywność i zwalniają pracowników. Nie chodzi jedynie o utracone dziś korzyści, ale też (a może przede wszystkim) możliwość w miarę sprawnego powrotu do rzeczywistości po ustaniu pandemii. Wiele raportów jednak tego nie ułatwia. Weźmy kuriozalne publikacje PMI z Chin, które pokazały wzrost powyżej 50 pkt. (a zatem sygnalizują powrót do ekspansji) zarówno w przemyśle, jak i usługach po katastrofalnych odczytach za luty (wartości 28-35 pkt.). Patrząc na wykres PMI dla Chin można byłoby uznać, że po zaledwie miesiącu wszystko wróciło do normy! Tak oczywiście nie jest, a iluzja wynika z faktu, że badanie polega na odpytaniu przedstawicieli firm, czy w różnych aspektach ich działalności jest lepiej czy gorzej niż w poprzednim miesiącu. Bardzo upraszczając, wyobraźmy sobie firmę, która w styczniu złożyła milion laptopów, w lutym 100 tysięcy, zaś w marcu 300 tysięcy. Jej przedstawiciel odpowie odpowiednio „gorzej" i „lepiej". W normalnych czasach szerokość badania i zróżnicowanie pytań sprawiają, że wskaźnik dość dobrze radzi sobie z takimi anomaliami. Jeśli jednak załamanie jest tak gwałtowne, po czym następuje szeroka, ale jedynie stopniowa poprawa, indeks pokaże właśnie to co pokazał i nie jest to zarzut – większość raportów nie powstała z myślą o pandemii. 

Podobnie PMI w europejskim przemyśle jest zawyżone drugi miesiąc z rzędu, gdyż wskaźnik opóźnień w dostawach normalnie sugeruje boom gospodarczy (sytuację, w której podaż nie nadąża za popytem), a obecnie odzwierciedla po prostu ogromne problemy strony produkcyjnej, wynikające z wyłączeń zakładów. W USA w tym tygodniu mamy dwa miesięczne raporty z rynku pracy. Opublikowany wczoraj ADP pokazał spadek zatrudnienia o 27 tys. w marcu, czyli mimo wszystko dużo mniej niż wynosiła średnia oczekiwań ekonomistów. Warto jednak pamiętać, że raport ten, podobnie jak jutrzejszy NFP, sporządzany jest na 12 dnia danego miesiąca (zwyczajowy dzień wypłat w USA), a zatem przed szerokim lockdownem. Przykładowo dane o nowych bezrobotnych pokazały skokowy wzrost dopiero za tydzień obejmujący 13-17 marca. Wniosek jest taki, że patrząc na konkretny raport należy niestety znać metodologię jego sporządzania i zadać sobie pytanie, czy aby na pewno wiarygodnie odwzorowuje rzeczywistość.

Wspomniany raport o nowych bezrobotnych jest jednym z bardziej wyczekiwanych, m.in. ze względu na tygodniowy interwał. Po tym, jak w ubiegłym tygodniu pokazał wzrost liczby bezrobotnych o ponad 3 miliony, dziś oczekuje się jeszcze gorszych danych. Poznamy je o 14:30.

dr Przemysław Kwiecień, Główny Ekonomista XTB

 

Komentarze (0)
Dodająć komentarz, akceptujesz regulamin forum.
dodaj komentarz
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.

 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła