Wojna na Ukrainie: mocne uderzenie w polskie firmy

opublikowano: 10 marca 2022
Wojna na Ukrainie: mocne uderzenie w polskie firmy lupa lupa
fot. materiały prasowe

Przed polskimi przedsiębiorstwami kilka niełatwych lat. Załamanie eksportu w wyniku agresji Rosji na Ukrainę będzie bardzo głębokie. Skutki odczują nie tylko firmy bezpośrednio zaangażowane w handel ze Wschodem.

Poważne opóźnienia w płatnościach, nieodzyskane należności, odcięcie od limitów kredytowych i ubezpieczeń należności, zerwanie niektórych łańcuchów dostaw, problemy logistyczne i gwałtowny wzrost kosztów transportu – z tymi konsekwencjami rosyjskiej inwazji muszą liczyć się przede wszystkim polscy przedsiębiorcy, którzy w ostatnich latach prowadzili handel z Ukrainą, Rosją czy Białorusią.

Tymczasem tylko w ub.r. polscy eksporterzy sprzedali do Rosji produkty o wartości 36,6 mld zł (+15 proc. r/r), do Ukrainy – 28,9 mld zł (+24 proc. r/r), a do Białorusi – 8 mld zł (+13 proc. r/r). W przypadku Rosji i Białorusi te wartości po raz pierwszy wróciły do poziomów sprzed zajęcia Krymu przez wojska rosyjskie w 2014 r.

Wśród produktów eksportowanych na Wschód dominowały m.in. maszyny i urządzenia, produkty chemiczne oraz gotowe artykuły spożywcze.

Tym razem mamy jednak do czynienia z całkowicie inną skalą agresji i spustoszenia gospodarek obu państw. Zasięg walk jest znacznie szerszy, sankcje na Rosję o wiele poważniejsze, a ich skutki – o wiele bardziej dotkliwe. Nie można też zapominać o ryzyku reputacyjnym – firmy, które będą chciały utrzymać handel z Rosją i Białorusią, muszą liczyć się z dużym ryzykiem bojkotu ze strony konsumentów na niemal całym świecie.

Mówiąc wprost: wszystko, co powiązane z agresorem, jeszcze przez długi czas będzie traktowane jako toksyczne.

Spadek eksportu znacznie głębszy niż w 2014 r. Pierwsze skutki już widać

Bezpośrednio od przedsiębiorców wiem, że polski eksport na rynki wschodnie gwałtownie się zatrzymał, a w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej przeżyje trwałe załamanie. Nie chodzi tu jednak o spadek o około jedną trzecią, jak miało to miejsce po aneksji Krymu. Załamanie to będzie znacznie głębsze i potrwa dłużej. Tym bardziej, że sankcjami handlowymi po Rosji została właśnie objęta również Białoruś, która wsparła rosyjską agresję na Ukrainę. Jesteśmy już tylko o krok od rewanżu ze strony tych państw i wprowadzenia kolejnego rosyjskiego embarga na kolejne polskie i europejskie produkty. Perspektywa importerów wydaje się być jeszcze gorsza, bo tu dochodzi oburzenie opinii publicznej o pośrednie finansowanie rosyjskiego budżetu, a tym samym wydatków na wojnę.

Tuż po rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę w trudnej sytuacji znaleźli się przede wszystkim ci polscy przedsiębiorcy, którzy byli w trakcie realizacji zamówień handlowych z partnerami z rynków wschodnich. To np. importerzy, którzy w ostatnich tygodniach przelali środki z tytułu przedpłat na rachunki swoich dostawców – muszą liczyć się z tym, że nie otrzymają zamówionego towaru w terminie, a być może już nigdy.

Problemem stało się też odzyskanie należności po wysyłce towaru do kontrahentów. Już w pierwszym dniu wojny Ukraina wprowadziła moratorium płatnicze – w ten sposób uniemożliwiono m.in. przedsiębiorcom realizację zagranicznych transferów. Sankcje i sama tylko zapowiedź odcięcia Rosji od międzybankowego systemu SWIFT wzbudziły również szereg obaw o odzyskiwanie należności z Rosji.

Na te wydarzenia szybko zareagowali ubezpieczyciele należności eksportowych, w tym np. KUKE, ubezpieczająca należności około tysiąca polskich przedsiębiorców, prowadzących handel na rynkach ukraińskim i rosyjskim.

Jak informuje Janusz Władyczak, prezes KUKE, ostatnie wydarzenia zmusiły instytucje finansowe do anulowania limitów kredytowych dla firm prowadzących sprzedaż do Ukrainy i Rosji. Jednocześnie KUKE umożliwiła swoim klientom wydłużenie czasu spłaty należności przez ich kontrahentów. Może to mieć duże znaczenie dla utrzymania relacji biznesowych, gdy tylko walki się zakończą, a niektóre moratoria płatnicze zostaną uchylone.

To cenne działania, bo kłopoty firm z bardzo dużą ekspozycją biznesową na Wschód mogą wywołać klasyczny efekt domina w całej gospodarce.

Czy niedawna blokada SWIFT faktycznie odetnie Rosję od handlu międzynarodowego?

Przede wszystkim wobec bardzo wielu błędnych informacji warto wyjaśnić, że w ramach obecnie wdrożonych decyzji nie doprowadzi to do całkowitego wstrzymania transferów finansowych. Dlaczego?

Po pierwsze, szeroko omawiane odcięcie Rosji od systemu SWIFT wejdzie w życie dopiero 12 marca. Obejmie ono tylko siedem rosyjskich banków, a więc nie wszystkie. Po drugie, warto pamiętać, że tzw. wyłączenie ze SWIFT nie jest równoznaczne z całkowitym odcięciem od zagranicznych przelewów. Wystarczy bowiem, że rosyjskie banki uruchomią inne kanały komunikacji z zagranicznymi podmiotami (co technicznie jest wykonalne), by przeprowadzać transakcje.

Realizacja zachodnich restrykcji w handlu nałożonych na Rosję i Białoruś będzie natomiast stanowić ogromne wyzwanie dla banków i instytucji płatniczych, które w ramach działań z zakresu compliance są zobowiązane do monitorowania transakcji swoich klientów.

W praktyce każda instytucja płatnicza będzie bardzo wnikliwie analizować transakcje klientów i ich partnerów biznesowych, by np. w porę wstrzymać przelew do lub od podmiotu objętego sankcjami. To niezwykle trudne zadanie, bo wstrzymanie transakcji wymaga potwierdzenia w szeregu dokumentów, aby dowieść np. że towar – za który realizowana jest zapłata – został objęty restrykcjami, albo że właściciel bądź osoba we władzach konkretnej spółki znajduje się na „czarnej liście”. Skuteczność realizacji sankcji nałożonych na Rosję i Białoruś jest więc w części w rękach instytucji finansowych.

Niezależnie od tego polskie firmy powinny jednak pamiętać, że prowadzenie handlu z kontrahentami z tych krajów rodzi dla nich ryzyko poważnych opóźnień w realizacji transakcji.

Wojna za wschodnią granicą. Czy to już czas, by szukać nowych rynków?

Niezależnie od targających nami od kilkunastu dni emocji atak Rosji i jego długoterminowe konsekwencje dla polskiego handlu zagranicznego wydają się jasne już dziś. Każda polska firma, która importuje lub eksportuje do Rosji i na Białoruś, powinna całkowicie na nowo dokładnie oszacować ryzyko prowadzenia działalności. Warto niezwłocznie odpowiedzieć sobie na pytania:

• Czy moja firma ma bezpośrednie lub pośrednie istotne powiązania handlowe z Rosją i Białorusią?
• Czy handluje towarami, które zostały bądź mogą zostać objęte sankcjami bądź embargiem?
• Czy ma zapas gotówki i zachowa płynność w razie dalszej eskalacji?
• Czy jest zagrożona utratą surowców ze Wschodu?
• Czy łańcuchy logistyczne są niezagrożone?

To podstawowe zagadnienia, które przedsiębiorcy powinni wziąć dziś pod uwagę. Ale jedno działanie jest oczywiste: polskie firmy, dotychczas powiązane z rynkami wschodnimi, we własnym interesie powinny rozpocząć poszukiwania alternatywnych rynków zbytu bądź nowych dostawców.

Bardzo ważna w tym kontekście wydaje się deklaracja KUKE: „Podmiotom, które doznały odcięcia od zaopatrzenia z Rosji, Białorusi czy Ukrainy, a poszukujących w innych krajach alternatywnych dostawców potrzebnych im surowców czy komponentów, możemy zaproponować gwarancje płatnicze uwiarygadniające ich w oczach ich nowych partnerów biznesowych. Jednocześnie w porozumieniu z innymi instytucjami wsparcia, jak PFR i PAIH, analizujemy możliwości wsparcia polskich przedsiębiorców m.in. poprzez pomoc w znalezieniu nowych rynków zbytu. Do rozważenia pozostaje też zaoferowanie przejściowo niższych kosztów ubezpieczeń na rynki poza UE, by zachęcić eksporterów do ekspansji na innych kierunkach, ale w bezpieczny sposób”.

Dodatkowo przedsiębiorcy powinni pamiętać o tym, że wojna w Ukrainie oznacza, że złoty wciąż będzie podlegał silnym wahaniom, podobnie jak ceny paliw i energii, a ceny surowców będą wysokie. To w praktyce oznacza, że powinniśmy oczekiwać kolejnych podwyżek stóp procentowych – i w efekcie wyższych kosztów kredytów.

Przed polskimi przedsiębiorstwami kilka niełatwych lat. Historia pokazuje, że już dziś warto podejmować pierwsze strategiczne decyzje – jak zwykle wygrają ci, którzy będą sprawniejsi i szybsi od konkurencji.

Jakub Makurat, Country Manager Poland, Czechia, Slovakia, Baltic States, Ebury

Komentarze (0)
Dodająć komentarz, akceptujesz regulamin forum.
dodaj komentarz
 
 

obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.

 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła